Bardzo miło mi Was gościć na moim blogu. Tym bardziej miło, że pojawiają się nowe reportaże. Kto już u mnie był, ten wie,
a kogo nie było ten się dowie, że Podkarpacie jest moim domem, że kocham Bieszczady i zwłaszcza tu z aparatem w ręce czuję się jak ryba w wodzie. Ale myślę, że nie jestem pojedynczym przypadkiem, bo chyba każdy w swoim domu czuje się najpewniej. Nie znaczy to, że ogarnia mnie strach przed tym co nieznane, bo wszędzie, gdzie zostanę zaproszony staram się dać z siebie jak najwięcej. Wyzwania to również to co lubię, co mnie motywuje i popycha w stronę samodoskonalenia. Ale tyle o sobie…
Margerita i Przemek, myślę że po kilku dobrych słowach zasłyszanych od swoich przyjaciół zaprosili mnie do współpracy. I tak oto miałem niewątpliwą przyjemność być z nimi w jednym z najważniejszych, o ile nie najważniejszym dniu w ich życiu, w dniu ich ślubu. Uroczystość ta miała miejsce w Kościele Rzymskokatolickim pw. Podwyższenia Krzyża Świętego, natomiast na przyjęcie weselne Państwo Młodzi zabrali swoich Gości w miejsce leżące niemalże u stóp bieszczadzkich szczytów do Zajazdu Bieszczadzka Ostoja. Świetna zabawa, którą widać na zdjęciach była w dużej mierze zasługą jak zwykle niezawodnych muzyków – Zespół Groovińscy. Pyszne jedzenie, dobra zabawa i piękne górskie krajobrazy… Czego chcieć więcej? Wesele
u podnóży Bieszczad wysoko postawiło poprzeczkę plenerowi, który miał się odbyć za kilka dni. Ale i tu udało się wybrać magiczny kawałek Ziemii. Piękni Oni w pięknym ogrodzie. Myślę, że sami domyślicie się gdzie byliśmy na sesji?
Miłego oglądania!

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *